Nowe kierunki unijnej i krajowej polityki gospodarczej przesądzą o kondycji europejskiego sektora telekomunikacyjnego. Dlatego potrzebujemy rzetelnej i kompleksowej diagnozy oraz jasnej roadmapy działań, a przede wszystkim ‒ ich szybkiej realizacji ‒ pisze Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
W połowie lat 20-tych XXI w. nie wyobrażamy sobie dnia bez dostępu do szybkiej i niezawodnej sieci – bez błysku fleszy, bez głośnych debat, skandali, obok głównego nurtu cyfrowej gospodarki i mediów. Większość z nas przyjmuje to tak naturalnie, jak wschody i zachody słońca. W powszechnej świadomości sieć po prostu jest, działa i kosztuje niewiele. Więc po co o tym rozmawiać?
A choćby dlatego, że europejski rynek komunikacji cyfrowej to wartość ok 1 bln EUR i 4,7 proc. PKB za 2023 r., czyli więcej niż rolnictwo, rybołówstwo i leśnictwo razem (Connect Europe, 2025). GSMA szacuje z kolei, że samo 5G do 2030 r. wygeneruje 164 mld EUR wartości na rynku europejskim. Całkowite inwestycje na rynku to ok. 115 mld EUR, gdzie operatorzy inwestują dwukrotnie więcej niż dostawcy treści i aplikacji oraz sześciokrotnie więcej niż producenci sprzętu. W każdym kraju to też dziesiątki tysięcy miejsc pracy bezpośrednio w sektorze, w jego łańcuchach dostaw, a także w całej gospodarce cyfrowej, która nie istniałaby bez stałej łączności. Tylko w Polsce roczne inwestycje przekraczają 10 mld zł, co stanowi niemal ćwierć wartości całego rynku. I są to inwestycje w sieci.
Jeśli kogoś nie przekonują te liczby, warto pomyśleć, ile drobnych i większych spraw każdego dnia zależy właśnie od działającego telefonu i internetu.
Skoro telekomunikacja stanowi jeden z fundamentów gospodarki patrzącej w przyszłość, to czemu rozwój sieci wiąże się z tak dużą liczbą wyzwań? Do rzetelnej refleksji powinny zmusić coraz bardziej niepokojące wskaźniki, jak ciągle malejąca wartość rynku oraz spadek poziomu inwestycji. Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie ConnectEurope w 2023 r. po raz pierwszy od 10 lat wydatki inwestycyjne europejskich operatorów zmniejszyły się (o 2 proc.).
W ostatnich miesiącach pojawiło się wiele raportów autorstwa Enrico Letty, Mario Draghiego, Komisji Europejskiej i przedstawicieli sektora, które wyjaśniają przyczyny tego zjawiska, sugerując także możliwe rozwiązania. Konkluzje są nadzwyczaj spójne. Rynek zaspokaja rosnące potrzeby w zakresie niezawodnego dostępu do najwyższej jakości usług. Aby sprostać związanym z tym wyzwaniom inwestycyjnym potrzebuje nowych impulsów do rozwoju, poluzowania regulacji oraz ‒ przede wszystkim ‒ równych warunków gry na rynku cyfrowym, który jest już zupełnie inny niż za czasów pierwszych ram regulacyjnych, czy nawet za kształtowania Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej.
Z perspektywy operatorów krajowych, odnotowujemy również nowy raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego. To istotne, że polski think-tank podejmuje się pracy nad tematami o znaczeniu europejskim i globalnym oraz przedstawia własną perspektywę, także w obszarze sektora telekomunikacyjnego. To istotna zmiana – brakowało nam silnego, krajowego głosu w europejskiej debacie telekomunikacyjnej. Liczymy, że model ten będzie rozwijany, jako narzędzie zwiększenia partycypacji Polski przy tworzeniu coraz bardziej scentralizowanego i jednolitego otoczenia regulacyjnego firm. Jest to jednocześnie pierwszy tego typu dokument odnoszący się do stanu sektora w Europie, ale pisany z perspektywy Polski. Choć – jak wskazują sami autorzy – nie było jego ambicją przedstawienie pełnego obrazu (co wyraźnie widać, a szkoda), to jednak podkreślił on potrzebę ograniczenia barier regulacyjnych ograniczających innowacje oraz ujednolicenia zasad prowadzenia działalności telekomunikacyjnej w całej Unii. Trudno nie zgodzić się, że:
że w ramach obecnych przepisów powstały bardzo efektywne rynki) i wyrównanie obciążeń między operatorami i innymi usługodawcami czy właścicielami infrastruktury – co przełożyłoby się na ich lepszą sytuację i być może otworzyło drogę do zwiększenia skali działania.