Czas na strategię dla Exatela

Warszawska siedziba Exatela
(źr.TELKO.in)

W 2010/2011 r. Polska Grupa Energetyczna (PGE) po raz ostatni próbowała zrealizować jakiś strategiczny plan dla swojego telekomu – wówczas oznaczało to sprzedaż spółki. Projekt się nie powiódł i od tego czasu Exatel egzystuje w wielkiej grupie kapitałowej, która nie za bardzo ma dla niego pomysł, choć również nie do końca może nim swobodnie rozporządzać.

Największy problem: strategia

Fakt jest taki, że PGE nie potrzebuje Exatela. Kiedy klimat dla prywatyzacji był jeszcze dobry, podjęto wspomnianą wyżej próbę sprzedaży spółki. Kiedy klimat się pogorszył, rozważano opcję przekazania telekomu skarbowi państwa. Cały sektor energetyczny – generalizując – nie potrzebuje telekomów, ponieważ – czy to z konieczności, czy wrodzonej nieefektywności – telekomunikację na własne potrzeby buduje sobie sam. Niestety, kontrolowana przez skarb państwa grupa energetyczna nie może podejmować zwykłych biznesowych decyzji, ponieważ jest silnie uzależniona od uwarunkowań politycznych.

Nie chodzi tylko o to, że zarząd Exatela od lat pełni rolę synekur dla odpowiednio ustosunkowanych menedżerów, czego apogeum była prezesura Marcina Jabłońskiego oraz jego kolegów. Rzecz w tym, że nominacje zarządu oraz rady nadzorczej nie idą z tego samego źródła, czyli od właściciela. Za poprzedniej kadencji rada nadzorcza reprezentowała interesy PGE, natomiast zarząd (przynajmniej częściowo) pochodził od zewnętrznych decydentów. Nie sprzyjało to harmonijnej współpracy, a w ubiegłym roku zakończyło sie odwołaniem skonfliktowanych członków zarządu. Na krótko PGE przejęło kontrolę nad Exatelem, ponieważ Radosław Woszczyk pochodził już bezpośrednio z koncernu.

Aktualny stan kontynuuje powyższą patologię. Zarząd związany jest z PGE, ale nowa rada nadzorcza już nie. Nawet, jeżeli nowy (a może ten sam?) zarząd porozumie się z radą nadzorczą, to nadal władze spółki nie będę reprezentowały interesów 100-proc. właściciela. W takim wypadku byłoby najlepiej, gdyby PGE powiedziało ostatecznie „pas” i pozwoliło zaprogramować przyszłość Exatela zewnętrznym mocodawcom. Bo jakiejś przyszłości ta spółka potrzebuje. Oczywiście, pod warunkiem, że zewnętrzni mocodawcy potrafią sie porozumieć, a nie, że każdy zainteresowany resort będzie próbował realizować swój plan.