Światłowodem po regionie

Już 16 tys. klientów w sieci FTTH obsługuje wielkopolska sieć kablowa Inea. To 9 proc. całej stacjonarnej bazy klientów operatora. Dzisiaj Inea tylko w sporadycznych przypadkach realizuje nowe inwestycja inną technologią, niż optyczna, bo jej zdaniem, to się nie opłaca.

Janusz Kosiński, prezes zarządu Inea S.A.
(źr.fot.Inea)

- W ramach komercyjnych inwestycji kablujemy dzisiaj nowe osiedla mieszkaniowe i czasem - bardzo rzadko - okazuje się, że korzystniej jest rozbudować infrastrukturę HFC. Infrastrukturą pierwszego wyboru jest FTTH. Oznacza to konieczność utrzymywania dwóch platform technologicznych, co kosztuje więcej, ale korzyścią dla nas jest inwestowanie w przyszłościową i pojemną technologię, gdzie utrzymanie elementów sieci kosztuje mniej. Ponadto STB do zakończeń sieci optycznej kupujemy znacznie taniej, niż do HFC - mówi Janusz Kosiński, prezes zarządu i współwłaściciel wielkopolskiego operatora.

Inea stosuje identyczną ofertą na sieci FTTH i HFC. Zdaniem prezesa firmy nie ma sensu różnicować, ponieważ nośność hasła “światłowód” na rynku indywidualnym jest niewielka. Co innego, gdy chodzi o biznes. - Tutaj zwykle rozmawiamy z konsumentem, który ma wiedzę technologiczną i jest w stanie docenić zalety linii optycznej, choćby możliwość zaabonowania symetrycznego łącza o bardzo wysokiej pojemności - mówi Janusz Kosiński.

16 tys. klientów Inei podłączonych liniami FTTH, to 9 proc. całej bazy klienckiej w stacjonarnej sieci operatora i 8 proc. bazy w ogóle (200 tys.). Bowiem 20 tys. klientów na terenach słabo zurbanizowanych Inea obsługuje dzisiaj w sieci WiMAX (a większe firmy radioliniami). Janusz Kosiński szacuje dzisiaj zasięg sieci Inei na 400 tys. gospodarstw domowych.

- Organiczny wzrost naszego rynku, to kilka tysięcy nowych mieszkań rocznie. Udaje nam się zwykle okablować ok. 80 proc. nowych inwestycji. Nowe przepisy dotyczące instalacji budynkowych ułatwiają rozmowy z deweloperami. Skala sprzedaży na nowych osiedlach jest bardzo różna. Są miejsca, gdzie nasze udziały w osiedlowym rynku są znaczące, w innych - śladowe. Tak, czy inaczej nie tutaj upatrujemy strategicznego wzrostu rynku - mówi Janusz Kosiński.

Zarząd Inei liczy, że w ciągu kilku lat (pytaliśmy o perspektywę 5-letnią) zasięg sieci operatora wzrośnie do 700-800 tys., a liczba klientów dwukrotnie.

- Tego można dokonać poprzez akwizycje oraz organicznie, przez rozbudowę sieci. Przy czym opłacalne komercyjnie inwestycje, to dzisiaj realizujmy w Poznaniu i okolicach, a one w ciągu 5 lat mogą nam dać 25-30 tys. nowych gospodarstw domowych w zasięgu. Żeby rosnąć szybciej, trzeba wyjść poza tereny zurbanizowane, a tam się to opłaca wyłącznie z dotacją - mówi Janusz Kosiński.

Stąd zaangażowanie całej grupy kapitałowej w programy budowy sieci telekomunikacyjnych - Wielkopolską Sieć Szerokopasmową i lokalne projekty budowy sieci dostępowych. Inea wiele obiecuje sobie po nowych konkursach, które będą realizowane w ramach bieżącej perspektywy finansowej 2014-2020. W Wielkopolsce.

- Strategiczny plan zakłada wzrost i koncentrację na rejonie województwa wielkopolskiego. Do podłączenia siecią stacjonarną jest tutaj wciąż kilkaset tysięcy gospodarstw domowych, a więc znaczny potencjał. Ponadto na rynku regionalnym mamy swoje przewagi nad konkurentami, jak na przykład własny kanał Wielkopolska Telewizja Kablowa. To znaczący atut na rynku lokalnym, ale mało ważący na rynku ogólnopolskim. Chcemy budować silną markę lokalną i dlatego jesteśmy tytularnym sponsorem poznańskiego stadionu sportowego - mówi Janusz Kosiński.

Taki sam wizerunkowy charakter ma sieć mobilnych hotspotów w poznańskich autobusach. Inea chce pójść o krok dalej, wedle wypróbowanego już na rynku sposobu. Niebawem uruchamia w Koninie pilotaż "WiFi community", czyli będzie zachęcać abonentów internetu do udostępnienia części własnego pasma dla urządzeń mobilnych innych klientów sieci. - Jeżeli projekt spotka się z aprobatą klientów, to przed końcem roku otworzymy całą sieć hotspotów - mówi Janusz Kosiński.

Wedle jego słów, projekt ma charakter wizerunkowo-promocyjny. Pieniędzy bezpośrednio z niego nie będzie, ale przyczyni się do umacniania marki Inea w Poznaniu. I okolicach.