Minister Czabański chce pełnej składki audiowizualnej

Wiceminister Krzysztof Czabański, jak na razie, nie daje się przekonać do argumentów branży telekomunikacyjnej w sprawie składki audiowizualnej.
(źr.MKiDN)

Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej otrzymała do wiadomości kopię pisma Krzysztofa Czabańskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – jednego z architektów nowego porządku mediów publicznych – do Elżbiety Kruk, przewodniczącej sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Pismem tym wiceminister Krzysztof Czabański informował przewodniczącą o zastrzeżeniach KIKE do ustawy o składce audiowizualnej, i które to uwagi swoim pismem skomentował.

– Pozwalam sobie przedstawić pogląd, że postulaty przedsiębiorców korzystających z wielu punktów poboru energii elektrycznej zmierzające do zwolnienia niektórych z tych punktów od składki audiowizualnej są, co do zasady, nie do pogodzenia z założeniem powszechności i ryczałtowego charakteru tej daniny. Ich spełnienie radykalnie komplikowałoby system i podrażało koszty poboru składki (konieczność weryfikacji różnych stanów faktycznych). Ubocznym efektem byłoby podniesienie stawki od oskładkowanych punktów poboru, w tym gospodarstw domowych – pisze m.in. w swoim piśmie Krzysztof Czabański.

Minister argumentuje ponadto (w komentarzu do uwag KIKE), że zwolnienie z poboru składki dodatkowych liczników w gospodarstwach domowych nie jest argumentem na zwolnienie innych kategorii podatników, ponieważ przedsiębiorcy „mogą odliczyć składkę od podstawy opodatkowania oraz przenieść jej ciężar na koszt swoich towarów i usług”, jakie dostarczają odbiorcom końcowym. Co ciekawe, według ministra Czabańskiego, ten drugi mechanizm powoduje, że aktywni (w domyśle: konsumpcyjnie i ekonomicznie) obywatele wnoszą adekwatnie wyższą do tej aktywności opłatę na media publiczne. Minister definiuje (i akceptuje) „bezpośrednie (składka) i pośrednie (podwyżka cen towarów i usług)” obciążenie obywateli na rzecz mediów publicznych.

Ten sam minister Krzysztof Czabański zabierał również dzisiaj głos podczas tzw. publicznego wysłuchania w Sejmie na temat pakietów (trzech) ustaw medialnych. Kwestia składki zajęła w niej niewiele miejsca, aczkolwiek występowali zainteresowani nią mówcy.

Spośród nielicznych przedstawicieli branży telekomunikacyjnej argumenty przeciw wielokrotnemu nakładania opłaty audiowizualnej wysunął Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej reprezentującej operatorów sieci kablowych (postulował również o połączenie UKE z KRRiT).

Partnerem działów "Regulacje" i "Prawo" jest kancelaria:

Branża telekomunikacyjna znajdzie sojuszników, ponieważ wielu przedsiębiorców obawia się zwiększenia swoich obciążeń na media. Przedstawicielka Poczty Polskiej wskazywał, że dzisiaj operator wnosi około 300 tys. zł rocznie abonamentu radiowo-telewizyjnego. Po wprowadzeniu składki naliczanej od punktu odbioru energii obciążenie Poczty (5 tys. liczników) wzrosłoby do około 900 tys. zł rocznie.

Przedstawiciel Ruchu S.A. szacował, że obciążenie sieci handlowej wzrosłoby z 15 tys. zł na 500 tys. zł rocznie. Ruch zresztą nie broni się przed wyższą, niż gospodarstwo domowe składką, ale chciałby ustalenia limitów. Na przykład ryczałtowej kwota 50 tys. zł rocznie, lub ograniczenie – w przypadku przedsiębiorstw rozproszonych – poboru opłat do jednego licznika prądu w każdym powiecie (maksymalnie więc ok. 68 tys. zł rocznie).

Z obowiązku inkasowania składki wcale nie są zachwycone przedsiębiorstwa energetyczne. Przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej podał, że tylko sześciu jego największych członków szacuje CAPEX na modernizację systemów IT pod potrzeby poboru składki na 9,5 mln zł. Przedstawiciel Towarzystwa Obrotu Energią podał, że dla członków jego organizacji wartość niezbędnych inwestycji wynosi 65 mln zł. Obie organizacji domagają się (dwukrotnie) wyższych opłat inkasenckich, by pokryć swoje koszty. I obie stanowczo nie życzą sobie odpowiedzialności za formalne aspekty poboru składki, np. stwierdzenia prawa do zwolnienia.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń trudno na razie stwierdzić, jakie są szanse na modyfikacje pierwotnego planu oskładkowania. Jak widać, Ministerstwo Kultury dąży raczej do maksymalizacji środków ze składki i bynajmniej nie jest skłonne ulżyć akurat przedsiębiorcom (aczkolwiek już wcześniej pojawiła się informacja, że ministerstwo rozważa składkę nie w wysokości 15 zł, ale 12 zł miesięcznie od punktu poboru). Dopiero w trakcie prac komisji sejmowych zobaczymy, czy w parlamencie są siły zdolne zmienić treść projektu.