Filantropi biją się o operowanie sieciami regionalnymi

Biznes związany z operowaniem sieciami regionalnymi jeszcze na dobre nie ruszył ( bo tylko Wielkopolska Sieć Szerokopasmowa może już sprzedawać usługi), a już robi się wokół niego gorąco.

Jest to o tyle ciekawe, że gdy kilka lat temu województwa zaczynały się przymierzać do tych projektów, padło wiele opinii, że będzie to biznes deficytowy. I dzisiaj zresztą nie brakuje głosów, że na tych sieciach, szczególnie w Polsce Wschodniej, będzie trudno zarobić, bo koszty utrzymania są wysokie, a przychody stoją pod znakiem zapytania.

Tym niemniej w Lubelskiem, gdy w marcu województwo ogłosiło rozstrzygnięcie postępowania na operatora infrastruktury na korzyść Glenbrook Investments, którą założył m.in. Alcatel-Lucent, to od razu druga firma, której ofertę oceniono gorzej, zaprotestowała. Smaczku sprawie dodaje fakt, że zrobiła to spółka Telepin należąca do Hawe będąca zarazem partnerem Alcatel-Lucent w ORSS, które buduje i będzie zarządzać sieciami na Podkarpaciu oraz Warmii i Mazurach. Kiedy swego czasu spytałem przedstawicieli Hawe, czemu już nie występują razem z Alcatelem-Lucentem  w wyścigach na operowanie infrastrukturą w województwach powiedział tylko: "chyba łatwo się domyślić". Bo gdy nie wiadomo o co chodzi z reguły chodzi o pieniądze. A według przedstawicieli Hawe, Alcatel-Lucent jest tak zdeterminowany, by sprzedawać swój sprzęt sieciom regionalnym, że przedstawia w postępowaniach na operatora infrastruktury oferty, które nie mają szansy się spiąć biznesowo.

Do podobnej sytuacji może dojść na Podlasiu, gdzie ci sami co w Lubelskiem kandydaci na operatora infrastruktury przygotowują właśnie oferty. Przynajmniej niektórzy z nich głośno mówią, że biznes będzie niepewny, ale odpuścić i tak nie chcą.

Nawet w Łódzkiem, gdzie wybudowana sieć jest uboższa w usługi hurtowe, w wyścigu na operowanie ŁRST2 zgłosiły się dwie firmy – lokalny Technitel, który został wcześniej operatorem ŁRST1, oraz Fondlar. Ponoć nawet w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi byli lekko zdziwieni, że jest taka duże zainteresowanie tym postępowaniem.

Ciekawa sytuacja jest na Dolnym Śląsku, które rozstrzygnęło przetarg w grudniu, a umowy z wybranym operatorem województwo jeszcze nie podpisało. Denerwują się z tego powodu lokalni ISP, którzy chcieli by z tej sieci już korzystać. Jaki jest powód, że Urząd Marszałkowski na Dolnym Śląsku zwleka z podpisaniem umowy skoro Fondlar dopełnił wszystkich warunków, a nawet wpłacił tytułem gwarancji 10 mln zł? Oficjalnej odpowiedzi nie ma, a nieoficjalnie słychać, że ktoś w urzędzie czyni przeszkody, by sfinalizować sprawę operowania DSS.

Emocji więc trochę jest i to w biznesie, o którym kilka lat wcześniej mówiono, że będzie interesował tylko filantropów.