Niebezpieczne rafy dla budowniczych 5G

Hasło 5G jest dziś modne i często na podstawie przekazu medialnego można odnieść wrażenie, że wdrożenie tej technologii pójdzie szybko i łatwo, dzięki czemu natychmiast znajdziemy się w lepszym świecie. To jednak wcale nie jest takie oczywiste – zwracali uwagę paneliści podczas Środkowoeuropejskiego Forum Zarządzania Internetem zorganizowanego w Warszawie przez IGF Polska.

 (źr.Ericsson)

Tomasz Mrozowski, dyrektor ds. strategii i rozwoju biznesu w Play, zauważył, że inwestycje w sieci 5G mogą napotkać w Polsce na dwie poważne przeszkody.

Pierwsza jest związana z tym, że proces inwestycyjny w przypadku budowy infrastruktury sieci mobilnych w Polsce jest bardzo skomplikowany (wymaga wielu pozwoleń) i bardzo długi, bo średnio dwa lata zajmuje postawienie jednego masztu, a gdy pojawiają się protesty może się to wydłużyć nawet do 5-7 lat. Dlatego już dziś trzeba by zacząć stawianie stacji przystosowanych do 5G, by taka sieć mogła wystartować około 2020 r. – mówił Tomasz Mrozowski.

Zwrócił też uwagę na wielokrotnie podnoszony problem rygorystycznych norm PEM (promieniowanie elektromagnetyczne), które są w Polsce 100 razy bardziej restrykcyjne niż w innych krajach Europy.

To zaś oznacza, że aby uzyskać odpowiedni poziom usług 5G trzeba będzie u nas w miastach wybudować 4-7 razy więcej stacji bazowych niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii i cztery razy więcej w przypadku mniejszych miast – zauważył Tomasz Mrozowski.

Wreszcie dodał, że ze względu na obowiązujące w Polsce normy nie ma praktycznie możliwości lokowania na przystankach autobusowych lub innych obiektach mikro i pikostacji, które wzmacniałyby sygnał radiowy z makrostacji komórkowych.

Ervin Kajzinger z węgierskiego National Media and Infocommunications Authority (tamtejszego regulatora rynku medialno-telekomunikacyjnego) stwierdził, że dziś jest politycznie poprawne mówić o wielkich możliwościach, jakie przyniesie technologia 5G.

Na argument ten często powołuje się Komisja Europejska, przyjmując kolejne dokumenty – mówił Ervin Kajzinger.

Według niego jednak, przejście do sieci 5G będzie jednak przebiegać dość wolno w sposób ewolucyjny, a nie rewolucyjny.

– Trzeba pamiętać, że operatorzy dużo zainwestowali w 4G i ciągle rozwijają te sieci. Oczekują więc zwrotu z inwestycji. A czy konsumenci indywidualnie będą chcieli zapłacić więcej, by w 5G mieć jeszcze wyższe przepływności, by odtwarzać filmy z Netflixa? – pytał.

Martin Mellor, prezes Ericsson Polska odpowiedział, że tak się na pewno nie stanie, ale technologia 5G powstaje dlatego, że oczekuje tego biznes i już dziś są branże (np. e-sport), które na pewno zapłacą za nowe możliwości, jakie przyniesie powstanę sieci 5G.

– My rozwijajmy tę technologie m.in. dlatego, że przychodzili do nas przedstawiciele wielu branż, którzy mówili nam, że możliwości oferowane przez obecne sieci im nie wystarczają i stanowią ograniczenie w ich  działalności – mówił Martin Mellor.  

Ervin Kajzinger podkreślał, że rozwój technologii 5G to także wyzwane dla regulatorów rynków telekomunikacyjnych, bo wiadomo, że główną rolę w je rozwoju będą odgrywali duzi gracze, którzy przy okazji będą chcieli coś przy tym „ugrać”.

– Dla regulatora rynku celem musi być zachowanie odpowiedniego stopnia konkurencji na nim, ale i wspieranie inwestycji. Trzeba więc znaleźć tu odpowiednią równowagę – podkreślał Ervin Kajzinger.

Michał Połzun, dyrektor Departamentu Telekomunikacji w Ministerstwie Cyfryzacji zapewniał, że jego resort zdaje sobie sprawę ze stopnia komplikacji przy  wdrożeniu technologii 5G i dlatego m.in. zdecydował się na powołane „Porozumienia na rzecz Strategii 5G dla Polski”.

Ma to pomóc identyfikować odpowiednio wcześnie problemy, które mogą spowolnić wdrożenie 5G – mówił Michał Połzun.

Według niego, nie da się dziś jednoznacznie odpowiedzieć na pytania czy w Polsce powinna powstać jedna sieć 5G, która będą tworzyć wszyscy operatorzy, czy każdy z nich powinien inwestować oddzielnie.

– Tego nie można odgórnie narzucić – mówił Michał Połzun.

Tomasz Mrozowski uważa, że w Polsce będzie wdrażany najpewniej model hybrydowy.

– Na początku każdy z operatorów będzie sam budować swą sieć 5G. Na pewnym etapie i w pewnych lokalizacjach racje ekonomiczne sprawią, że efektywniejsze stanie się współdzielenie infrastruktury i to będzie następować. Model współdzielenia zapewne sprawdziłby się w przodku mikro- i pikonadajników, o ile w ogóle będzie można je montować – mówił Tomasz Mrozowski.

Jerzy Żurek, prezes Instytutu Łączności stwierdził, że rozwój technologii 5G stawia przed branżą komórkową wyzwania z jakim jeszcze się nie mierzyła. To m.in. dlatego, że integruje ona w sobie także elementy sieci światłowodowej i satelitarnej.

– Dlatego w wielu państwach toczą się poważne dyskusje o wspólnych inwestycjach operatorów w tę technologią. Są nawet propozycje by budowę sieci światłowodów dla 5G traktować tak jak w przypadku dróg publicznych – mówił Jerzy Żurek.